Synaj.tvWydział Duszpasterstwa Młodzieży

Świadectwa

Do udziału w MSA zaprosił mnie ksiądz i koleżanka. Najbardziej zapamięta zabawy, szalone pomysły i rekolekcje, które dużo zmieniły w moim życiu. Już wcześniej byłam obecna w parafii, ale nigdy w formie zaangażowania jako animator. Ten kurs pokazał mi, że jestem ważna, że każdy jest ważny. Bardzo mocno przeżyłam rekolekcje, których nie zapomnę. MSA pomogło mi też inaczej spojrzeć na człowieka, nie jako na przeszkodę, ale szansę na poprawę siebie samego. Dało mi wiele wskazówek jak rozmawiać, prowadzić grupę, przyciągać do siebie ludzi.

Ula, VIII edycja MSA

 

Na MSA trafiłam dzięki Księdzu Asystentowi KSM w mojej parafii. Byłam już mocno zaangażowana w nasz oddział, dlatego Ksiądz pomyślał, że warto wzmocnić mój potencjał. Każde takie spotkanie było niesamowite- świetni ludzie, pełni entuzjazmu, głębokiej radości, żyjący i dzielący się wiarą! Razem mogliśmy dokonywać dzieł nieziemskich, które obiektywnie należą do codzienności- śpiew "Tobie chór Aniołów" do późnej nocy w Kaplicy, wspólna modlitwa, tańce i zabawy integracyjne. I mnóstwo zajęć, konferencji. Na przykład z autoprezentacji, sposobów pozyskiwania funduszy czy nawet z elementami budownictwa, kiedy to mieliśmy skonstruować wieżę! Dzięki MSA poznałam wiele wspaniałych osób, nawiązałam nowe relacje - otworzyłam się na nie, gdyż raczej należałam do ludzi nieśmiałych, trochę strachliwych. Zobaczyłam, co znaczy żyć, cieszyć się wiarą i sama swoją też wzmocniłam. Do tego zrozumiałam, że jest czas i na pracę, i na modlitwę, ale także i na odpoczynek. Co więcej, nabrałam większej śmiałości i pewności siebie do podejmowania wyzwań.

Jadzia, VI edycja MSA

 

Z MSA pierwszy raz spotkałem się na otwartych rekolekcjach w Starym Sączu, gdzie swój III panel przeżywała VI edycja Szkoły. Gdy zobaczyłem na czym polega ta inicjatywa, co ono daje uczestnikom i jakich ludzi to gromadzi z całego serca chciałem ukończyć szkolenie. Udało mi się to 3 lata później. Dzięki MSA odważyłem się mieć w parafii własne zdanie i dążyć do zamierzonych celów, ale też dostrzegać, że moje pomysły nie zawsze są najlepsze i że czasem warto wysłuchać co inni mają do powiedzenia.Jednym słowem nauczyłem się współpracy. Myślę, że największym darem jaki wyniosłem z edycji są wszyscy ludzie z pozytywnym podejściem do życia, z chęciami do pracy, którzy byli otwarci i po prostu tryskający energią, każdy z nich. Do dziś zawsze mogę zwrócić się do nich z prośbą o pomoc, czy (jeśli tylko znajdziemy wspólny czas i miejsce) spotkać się na kawie i po prostu porozmawiać jak starzy znajomi.

Tomek, VII edycja MSA

 

Nie od razu chciałam wziąć udział w tej inicjatywie, bałam się, że to za dużo, że nie jestem gotowa na taką odpowiedzialność, że 5 weekendów w roku przeznaczonych na szkolenia to przesada. Jednak, mimo wahań, spróbowałam. I było warto. Bez większej kontroli mięśni twarzy, za każdym razem, gdy wspominam panującą tam atmosferę, uśmiecham się, a ujmując to w prostsze słowa - czułam się dobrze, niemal jak w domu. To pokazało mi, że jako kandydaci na animatorów, stworzyliśmy wspólnotę młodych, chcących motywować innych do działania i prowadzić ich do Boga. Po za tym zrealizowałam również główny cel Szkoły: Nauczyłam się wielu przydatnych i praktycznych umiejętności, zdobyłam cenne wskazówki odnośnie pracy z młodzieżą, jak i osobistej formacji i relacji z Bogiem. Młodzieżowa Szkoła Animatora odmieniła moje podejście do prowadzenia innych, nauczyła mnie pokory, otwartości i współpracy. Jestem wdzięczna Bogu za to doświadczenie.

 Sylwia, VIII edycja MSA

 

Na MSA znalazłam się dzięki swojemu księdzu opiekunowi. Z pewnością ze zjazdów najlepiej zapamiętam niesamowitych ludzi, których poznałam, chwile wspólnej modlitwy, adoracje, które były dla mnie prawdziwym spotkaniem z Bogiem. Po MSA na więcej się odważyłam w mojej wspólnocie. Gdy pierwszy raz usłyszałam o danych sposobach prowadzenia grupy sądziłam, że u mnie to nie wyjdzie. Jednak odważyłam się, spróbowałam i okazało się, że nie doceniałam ludzi z mojej parafii. Okazało się, że można z nimi zrobić naprawdę wiele, jeśli się chce. Jeśli chodzi o zmiany wewnętrzne to jest to dla mnie najodczuwalniejsza kwestia, pogłębiłam więź z Bogiem, nauczyłam się ufać Bogu. Zaczęłam zauważać błędy i odkryłam, że chcę się zmienić tak naprawdę, przestać tkwić w błędnym kole, w które się wprowadziłam. Dzięki sile, którą dał mi Bóg i Szkoła Animatora  zaczynam żyć na nowo, tak naprawdę.

Natalia VIII edycja MSA

 

O istnieniu szkoły dowiedziałem się od mojej znajomej, która również należała do grupy apostolskiej i uczęszczała na kurs w poprzedniej edycji. Stwierdziłem, że mojej grupie przyda się osoba z konkretną wiedzą i umiejętnościami, by wspomóc księdza w jej prowadzeniu. Każdy zjazd był na swój własny sposób wyjątkowy. Zawsze zdobywaliśmy dużą wiedzę, nowe umiejętności i cenne wskazówki, ale z tych wszystkich cudownych rzeczy, które nas tam spotykały ja osobiście zapamiętam wspaniałą atmosferę, gdzie każdy mógł znaleźć swój azyl. Bliskość Boga, otwartość i wzajemna pomoc sprawiała, że już w dniu wyjazdu tęskniło się do tych chwil i czekało na następne spotkanie. Te trzydniowe spotkania stanowiły odskocznie, gdzie mogliśmy się przygotować do służby w naszej parafii, opartej na umiejętnościach i konkretnej wiedzy.Po MSA czuje, że odnalazłem siebie i jedną z życiowych dróg, jaką jest służba we wspólnocie. Teraz mimo odpowiedzialności jaka spoczywa na mnie jako animatorze jestem spokojny, pewien swojego przygotowania i Bożej opatrzności. MSA była dla mnie trochę jak Góra Tabor dla Jezusa podczas Przemienienia Pańskiego, bo tak jak Jezus przeminił się na Górze, ja zmieniłem się na MSA.

Artur, VIII edycja MSA

 

Moja przygoda z MSA rozpoczęła się dzięki długotrwałym namowom ze strony księdza wikariusza i koleżanki, która miała za sobą ten kurs. Początkowo uważałam, że kompletnie nie nadaję się do takich rzeczy i co ja w ogóle tam robię. Na szczęście już pierwszy zjazd zmienił moje myślenie o 180 stopni. Już wtedy (i na każdym kolejnym zjeździe) dowiadywałam się jak niewiele wiedzy może zmienić naprawdę dużo, jeśli chodzi o współpracę z grupą i wszelkie kwestie organizacyjne. Od kursu minęło parę lat, ale nadal pamiętam wspaniałych ludzi, atmosferę, warunki szkolenia oraz świetne połączenie czasu dla Boga, innych i siebie samego w sensowną całość. Myślę, że najważniejszą rzeczą jaką wyniosłam z MSA było właśnie przekonanie, że nawet niewielka zmiana i zaangażowanie robi wielką różnicę, co do tej pory staram się wprowadzać we własny rozwój i wszystko co robię dla drugiego człowieka.

Magda VI edycja MSA

 

O Młodzieżowej Szkole Animatora dowiedziałem się od prezesa mojego KSMu. Był to wielki krok w moim życiu, ponieważ chciałem przełamać swoje lęki i brak odwagi do wystąpień. Udało mi się to dzięki organizatorom i ćwiczeniom, które były prowadzone podczas paneli. Mojej pamięci nigdy nie opuszczą wspaniali ludzie, atmosfera przez nich stworzona, spotkania z Bogiem w Najświętszym Sakramencie podczas Uwielbień i Mszy Świętej.

Krystian, VIII edycja MSA

 

Do wzięcia udziału w kursie MSA zachęcił mnie ksiądz prowadzący grupę młodzieżową. Zapewnił, że jestem odpowiednia osobą na stanowisko animatora, więc spróbowałam. Szkolenia wiele mnie nauczyły. Pracy w grupach, odpowiedzialności, postawy lidera, ale też dużo wniosły w moje życie osobiste. Co było ciekawe, to dzielenie się poglądami, opiniami i dyskusje po wykładach trwające nieraz cała noc. Te na pewno dobrze zapamiętam. Szkoła Animatora była dla mnie bardzo ważna. Kursy pozwoliły nam poznać siebie samych i nauczyły działania. Po ukończeniu ich czułam się w pełni przygotowana do zostania liderem.

Karolina, VII edycja MSA

 

Pojechałam na MSA, bo poczułam taką chęć i pragnienie w sercu żeby się rozwijać i lepiej służyć Bogu i drugiemu człowiekowi. W parafii byłam zaangażowana w działanie, także też widziałam jakie są potrzeby, co motywowało mnie do pracy. Zjazdy były pełne ciekawych konferencji, zagadnień i modlitw. Najbardziej zapamiętałam tą atmosferę, której nie da opisać… Wspólne posiłki takie jak rodzinne obiadki, po prostu cudowna atmosfera, kochani ludzie. Nawet sprawdzenie wiedzy, zadania domowe były przepełnione radością i miłością. MSA wiele mi dało, zdobyta wiedza pomogła mi lepiej realizować się jako animator programu Młodzi na Progu oraz po zakończeniu zostałam Animatorem Parafialnym. Teraz jestem odpowiedzialna za tych Młodych ludzi i jeszcze bardziej świadomie buduje nasz Kościół. To co się dowiedziałam pomogło mi lepiej zrozumieć młodzież z  która pracuje oraz towarzyszyć im, a także lepiej organizować działanie i formacje naszej wspólnoty.

Ewelina, VII edycja MSA

 

O samej inicjatywie MSA dowiedziałam się od znajomej ze wspólnoty. Ze zjazdów najbardziej zapamiętałam wspólnotę. Moja edycja była pod tym względem niesamowita, nauczyła mnie właśnie tego, co znaczy być dla innych siostrą, zmieniła kierunek biegu wielu spraw w moim życiu. Oprócz tego niesamowitego poczucia wspólnoty i ciepła pamiętam ogrom wiedzy przekazywanej w baaardzo krótkim czasie, szczególnie pierwszy panel, który poruszał dla mnie szczególnie ciekawe tematy psychologiczno-społeczne. Po MSA zaczęłam poważniej podchodzić do obowiązków. Uświadomiłam sobie wagę moich zadań i tego, że jestem odpowiedzialna za grupę i ludzi w niej będących, niezależnie czy spotkanie prowadzę, czy jestem tylko, a tak naprawdę AŻ, odbiorcą. Zrozumiałam, że powinnam nad sobą pracować, dawać innym odpowiedzialny przykład i służyć innym we wspólnocie - to przede wszystkim. Największy bum wewnątrz mnie wydarzył się na III Panelu, gdy każdy, w wolności, mógł uklęknąć bezpośrednio przed Hostią i uznać Jezusa za Pana i Zbawiciela. Od tego momentu minął już ponad rok, a ja dalej w chwilach zwątpienia przypominam sobie to, co wtedy się wydarzyło wewnątrz mnie. Ostatecznie jestem MSA za te 5 paneli ogromnie wdzięczna - mocno wpłynęło na to, kim jestem dzisiaj.

Marlena, VII edycja MSA